Jan Czogała

Square

,,Lubelski Lipiec prawie nie zaistniał w społecznej świadomości. Lublin kojarzy się z Unią Lubelską, Manifestem PKWN, niektórym z KUL, ale nie Lipcem 1980 roku. Lubelski Lipiec nie może być skazany na porażkę w batalii o pamięć z Polskim Sierpniem i z Gdańskiem. Pokojowe, osiągnięte drogą negocjacji, rozstrzygnięcia protestów na Lubelszczyźnie stało się inspiracją do rozpoczęcia lepiej zorganizowanego i dalej idącego strajku w Stoczni Gdańskiej, a następnie na całym Wybrzeżu. Strajki Lubelskiego Lipca, zapoczątkowane zrywem w WSK PZL Świdnik, można uznać za swoiste preludium do pamiętnego Sierpnia, który w dziejach Polski otworzył zupełnie nowy rozdział – drogi do odzyskiwania niepodległości. To tu, po raz pierwszy klasa robotnicza zastrajkowała na terenie zakładu, i nie wyszła na ulice, nie poszła pod komitety partyjne, jak w Poznaniu, Gdańsku, Gdyni – czym protestujący wykazali swą mądrość. To tu, po raz pierwszy, zawiązał się sojusz inteligencji z klasą robotniczą. Było to przysłowiowe przypieczętowanie jedności działania, potwierdzające zrozumienie przez protestujących, iż w jedności siła i zwycięstwo. To tu wymyślono postulaty i podpisano pierwsze pisemne porozumienie, zawarte między władzą a komitetem postojowym – reprezentującym protestujących pracowników. Minister Spraw Wewnętrznych natychmiast ostrzega najwyższe władze, że porozumienie w Świdniku, po rozszerzeniu się informacji na ten temat, wpłynie negatywnie na załogi innych zakładów pracy. W pełni się to potwierdziło, gdyż stąd został uruchomiony, jeszcze przed podpisaniem porozumienia, przekaz do innych zakładów. Uruchomił lawinę strajków i protestów, przetaczających się przez dwa tygodnie po Lubelszczyźnie. To tu doświadczenia nabierali przedstawiciele władzy, którzy podpisywali Porozumienia Sierpniowe w Gdańsku. Pragnę podziękować wszystkim pracownikom PZL-Świdnik, z którymi dane mi było współpracować i współtworzyć ten ogromnie skomplikowany i duży program lotniczy, realizowany w PZL-Świdnik w 70. latach, a także uczestniczyć i być z załogą, w tych historycznych dla ludzi i kraju momentach, które rozpoczęły zmianę biegu historii w Polsce i Europie. Pragnę Was jednocześnie przeprosić, że musieliście tak długo strajkować, i że nie podpisaliśmy wcześniej porozumienia – tego przełomowego dokumentu Lubelskiego Lipca, ale trzeba było dać czas innym zakładom na zorganizowanie się. I to się świetnie powiodło i było drugim przełomowym momentem Lubelskiego Lipca. Żadne słowa nie odzwierciedlą w pełni tego, czego doświadczyłem współpracując z Wami. Jedynym słowem , które odda głębię odczuć jest „DZIĘKUJĘ”. Jeszcze raz dziękuję za lata, które z Wami przeżyłem.’’
Relacja za: http://www.swidnik.pl/nasze-miasto/item/912-jan-czoga%C5%82a-o-%C5%9Bwidnickim-lipcu

Nagrania:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *