Waldemar Jakson

Square

,,Byłem jednym z wielu kolporterów i drukarzy. W roku 1976 rozpocząłem studia historyczne na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej i tak się szczęśliwie złożyło, że na moim roku zgrupowało się sporo osób, które chciały studiować „prawdziwą historię” i którym nie podobała 134 się totalitarna rzeczywistość komunistycznej PRL. Szybko nawiązali oni kontakty z rożnymi grupami opozycji antykomunistycznej działającymi w Lublinie, głównie w środowisku studenckim Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Wymienię tutaj Mirka Buczka, Wojtka Górskiego, Romka Górskiego, Jurka Adamczuka. Dla mnie przełomowym momentem podjęcia decyzji o czynnym przeciwstawianiu się systemowi komunistycznemu była śmierć Stanisława Pyjasa, działacza studenckiego, współpracującego z KOR, najprawdopodobniej zamordowanego przez funkcjonariuszy SB. W maju 1977 r. uczestniczyłem we Mszy żałobnej odprawianej w jego intencji w bazylice Ojców Dominikanów w Lublinie przez m.in. o. Ludwika Wiśniewskiego i ks. Andrzeja Szostka. Aktywną współpracę z różnymi środowiskami lubelskiej opozycji podjąłem w roku 1978. Byłem jednym z wielu „szarych” kolporterów i drukarzy, jacy działali w środowiskach studenckich. Dobry Bóg sprawił, że zawsze trafiałem na ludzi ideowych, pragnących działać na rzecz wolności i dobra naszej Ojczyzny. Sztuki drukarskiej uczył mnie m.in. sam prof. Adam Kersten (u którego zresztą byłem na seminarium magisterskim), jeden z sygnatariuszy powstałego 22 stycznia 1978 r. Towarzystwa Kursów Naukowych (skupiającego niezależne od władz komunistycznych środowisko świata nauki i literatury, organizujące m.in. system niezależnych od cenzury wykładów). W środowisku opozycyjnych drukarzy, prof. Kersten był autorytetem, gdyż w latach młodości skończył szkołę drukarską i nieustannie wymyślał nowe receptury farb. Jego wynalazkiem było dodawanie do farby drukarskiej używanej przy sitodruku – pasty „Komfort”. Farba wtedy szybciej i łatwiej rozprowadzała się na sicie. Dlatego Profesor był przez nas nazywany „Lordem Komfortem” lub „Wujem Trujem” (od odczynników chemicznych dodawanych do farb). Pamiętam, że nieustannie nas przestrzegał, byśmy do pracy zakładali rękawiczki, bo ksylen, używany przez nas w procesie drukarskimi, był silną trucizną i zdaniem profesora: „jeśli nie, to nie będziecie mieć dzieci!” Moim mistrzem w kolportażu był kolega Zygmunt Kozicki, zaopatrujący w bibułę całą sieć kolporterów i dziesiątki osób kupujących opozycyjne wydawnictwa na własne potrzeby. Byłem kolporterem wydawnictw: Komitetu Obrony Robotników, Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, Ruchu Młodej Polski oraz grupy związanej z niezależnym pismem młodych katolików „Spotkania”. Pomagałem też w składaniu i druku różnych wydawanych poza cenzurą wydawnictw (m.in. pracy Simon Weil Rozważania o przyczynach wolności i ucisku społecznego). Działałem głównie w środowisku akademickim UMCS i KUL, ale nie zapominałem o swoim rodzinnym mieście Świdniku. To m.in. za moim pośrednictwem docierało do WSK pismo KOR „Robotnik”, które bezpośrednio na zakład dostarczał mój kolega Andrzej Perzak. 135 Brałem udział w wielu akcjach protestacyjnych skierowanych przeciwko władzy komunistycznej, manifestacjach religijno-narodowych organizowanych m.in. w lubelskim kościele powizytkowskim, spotkaniach i prelekcjach organizowanych z działaczami opozycji, zajmowałem się rozprowadzaniem ulotek (również w Świdniku), wzywających do bojkotu wyborów do rad narodowych i sejmu, instruujących, jak organizować strajki. Uczestniczyłem również w akcji rozprowadzania ulotek informacyjnych w związku z ogłoszonym przez władze, projektem budowy, w centrum Częstochowy, trasy szybkiego ruchu, która odcięłaby Jasną Górę od centrum miasta. W środowisku KUL powstał wówczas Studencki Komitet Obrony Jasnej Góry, a na UMCS bardzo aktywnie wspierała te działaniach studentka tej uczelni Agnieszka Lekka. Formacyjnie zostałem ukształtowany przez duszpasterstwo akademickie, które prowadził ojciec dominikanin Ludwik Wiśniewski. Był on zwornikiem ówczesnych środowisk opozycji lubelskiej. Wiele osób z Lublina brało udział w organizowanych przez niego corocznych zjazdach w Świętej Annie k. Częstochowy, na które przyjeżdżali także przedstawiciele związanych z ojcem Ludwikiem, środowisk gdańskich (m.in. Aleksander Hall, Bogdan Borusewicz). W Lublinie, w mieszkaniu Bożeny Wronikowskiej (historyk sztuki KUL), organizowane były spotkania m.in. z udziałem związanego ze „Spotkaniami” Adama Stanowskiego (socjolog z KUL). Nieco wcześniej, w 1978 r. brałem udział w zorganizowanej przez Ojca Ludwika, w Duszpasterstwie Akademickim, przy bazylice Ojców Dominikanów w Lublinie, konferencji pt. „Kościół–Naród–Państwo”, która stało się ogólnopolskim zjazdem opozycji politycznej. To u ojca Ludwika poznałem przedstawicieli środowisk pracowniczych, późniejszych działaczy „Solidarności”: Ryszarda Jankowskiego z Pracowni Konserwacji Zabytków i Józefa Godlewskiego z Zakładów Energetycznych. U tego ostatniego często nocowałem, późno wracając z wydawnictwami opozycyjnymi z Warszawy do Lublina, gdy nie było już pociągu i autobusu do Świdnika. W trakcie mojej działalności opozycyjnej zetknąłem się z wieloma wspaniałymi ludźmi. Z działaczy Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela wymienię Mariana Piłkę, Adama Cichockiego, Andrzeja Nastulę, Krzysztofa Jabłońskiego, Piotra Tomczaka, Tomasza Mickiewicza, Krzysztofa Prokopa, Marka Sowę, Zdzisława Jamrożka. Natomiast z osób związanych z ukazującym się od 1977 r. w Lublinie niezależnym pismem młodych katolików „Spotkania” zapamiętałem: Janusza Krupskiego, Janusza Bazydłę, Zdzisława Bradela, Wojciecha Samolińskiego, Macieja Sobieraja i Stefana Szaciłowskiego. W okresie Lubelskiego Lipca wchodziłem w skład grupy działaczy opozycyjnych kierowanych przez Wojciecha Onyszkiewicza. Grupa ta zbierała informacje o strajkujących zakładach i przekazywała je zachodnim rozgłośniom radiowym. To za moim pośrednictwem nawiązała ona kontakt z przywódczynią strajku w WSK Zofią Bartkiewicz. We wrześniu 1980 r. pomagałem w zorganizowaniu w Świdniku spotkania przedstawicieli zakładów pracy i środowisk pracowniczych województwa lubelskiego, na którym utworzono Międzyzakładowy Środkowowschodni Komitet Założycielski Niezależnych Samorządnych Związków Zawodowych „Solidarność” z siedzibą w Lublinie. W 1981 r. podjąłem pracę w Biurze Prasowym Zarządu Regionu Środkowowschodniego NSZZ „Solidarność” w Lublinie jako redaktor „Biuletynu Informacyjnego”. Po wprowadzeniu stanu wojennego zostałem internowany. Blisko rok przebywałem w więzieniach we Włodawie, Załężu-Rzeszowie oraz Kielcach-Piaskach. Po uwolnieniu nadal utrzymywałem kontakty z kolegami działającymi w tajnych strukturach NSSZ „Solidarność”. Chciałbym tu wymienić niezwykłe małżeństwo ze Świdnika – Marylę i Zenka Binkiewiczów, którzy przez cały czas od stanu wojennego (wcześniej również), aż do 1989 r. wspólnie aktywnie prowadzili podziemną działalność, szkoląc drukarzy, drukując i kolportując prasę i podziemne wydawnictwa. Po reaktywowaniu NSZZ „Solidarność” zostałem przewodniczącym komisji zakładowej w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego w Lublinie i sekretarzem Komisji Rewizyjnej Zarządu Regionu Środkowowschodniego. W 1989 r. brałem udział w pracach Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” województwa lubelskiego. A potem było już normalnie…’’
Relacja za: Świdnicki Lipiec 1980-2005, red. P. Jankowski, Świdnik 2005, s. 150-153


Nagranie:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *